Grażyny Baranowskiej List intymny do grupy
Sobota, 2 stycznia 2010 21:06, A. Rzadkiewicz
Kochani, którzy byliście, jesteście i będziecie!
Należę do uprzywilejowanych, bo od dzieciństwa dane mi było doświadczać przeżyć pięknych i niezwykłych, które rzeźbiły moje wnętrze, formowały kształt tożsamości. Miałam szczęście spotkać ludzi nieprzeciętnych - nonkonformistów, pięknoduchów ogarniętych pasją tworzenia. Dla wielu znaczyłam więcej niż "poczekalnia", wielu znaczyło dla mnie więcej niż "ciekawy przypadek".
Dzisiaj jestem człowiekiem duchowo ukształtowanym. Pustka - to uczucie nie dla mnie, bo wiem czym wypełnić swą wewnętrzną przestrzeń - jej ulubionym pokarmem: słowem, muzyką, obrazem, czyjąś obecnością. Kolekcjonuję chwilę darowane, które dotykają mego serca, pozostawiają ślady. Po nich stąpam, z nich czerpię wewnętrzną siłę.
To, co dla mnie najważniejsze zawsze rozgrywa się w relacjach z drugim człowiekiem, bo z natury nie ulegam stanowi alienacji. Przeciwnie - mam świadomość uczestnictwa w historii - w Waszej historii także.
Czuję się jak przyszywana ciotka, na której oczach dorasta latorośl kogoś bliskiego, kogo znam od dziecka (co jest zresztą świętą prawdą). Uczestniczę w Waszym dorastaniu nie tylko przy okazji świętowania kolejnych urodzin. Moje życie i Wasze losy przenikają się często poza Grupą, poza Domem Kultury.
Wielu z Was, tak jak Krzysztofa R. znam od dziecka, pamiętam Wasze pierwsze przygody z żywym słowem na długo przed przystąpieniem do Grupy.
Każdą premierę oglądam z pozycji człowieka emocjonalnie związanego z Grupą, nic więc dziwnego, że moje doznania są bardziej wieloznaczne niż te, które odczuwa widz oceniający gotowy efekt jak gdyby z zewnątrz. Wiem z autopsji co oznacza przygotowanie spektaklu - ciężką pracę nad tekstem i nad realizacją koncepcji, wielogodzinne próby i ciągły niedosyt. Wiem też, że wszystkie "pokolenia" aktorów, którzy przeszli przez Grupę nie trafiły do niej z przypadku. Wielkie sukcesy artystyczne odnoszone podczas ogólnopolskich przeglądów i festiwali sprawiły, że Grupa Teatralna "od jutra" jest dzisiaj jedną z najlepszych w kraju.
Takie efekty można osiągnąć tylko wówczas, gdy w procesie twórczym, oprócz talentu, angażuję się dużą dozę miłości.
Odczuwam dumę, że pozwalacie mi uczestniczyć fizycznie i duchowo w tym, co nadaje smaku mojemu życiu.
Kocham Was, Pięknoduchy i to chcę Wam powiedzieć przy okazji Waszych osiemnastych urodzin. Dziękuję za wszystkie piękne chwile, jakie mi darowaliście.
Gdybyście przypadkiem na dwudzieste urodziny potrzebowali jakiejś Starej Ciotki - z rozkoszą stanę z wami na scenie.
Grażyna Baranowska